Chluba okolic Bartodziejów. Koniecznie wybierzcie się na ich mecz

Bartodzieje to niewielka wieś położona około 15 kilometrów od Radomia. Mieszkańcy tego miasteczka niewątpliwie są więc zapoznani z Radomiakiem, czyli prawdziwą chlubą regionu, którego mecze przyciągają tysiące widzów. I trudno się dziwić.

Radomiak Radom przez długie lata był klubem, który balansował pomiędzy pierwszą a drugą ligą. Kibice żyli marzeniem o powrocie do Ekstraklasy, z której drużyna wypadła jeszcze w latach osiemdziesiątych. Moment przełomowy nadszedł w sezonie 2020/2021. Pod wodzą trenera Dariusza Banasika Radomiak wygrał rozgrywki I ligi i po 36 latach powrócił do elity. Było to wydarzenie historyczne dla miasta – Radom po raz pierwszy od dekad pojawił się na piłkarskiej mapie Polski w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Awans stał się impulsem do zmian organizacyjnych. Klub rozpoczął inwestycje w infrastrukturę, a także wzmocnienia kadrowe, choć budżet Radomiaka był jednym z najmniejszych w lidze. Mimo ograniczonych środków, atmosfera wokół drużyny była wyjątkowa. Całe miasto żyło piłką, a mecze Radomiaka cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.

Sensacyjny debiut w Ekstraklasie

Sezon 2021/2022 rozpoczął się od meczu z Lechem Poznań i zakończył się niespodziewanym zwycięstwem Radomiaka. To był sygnał, że beniaminek nie zamierza być chłopcem do bicia. Podopieczni Banasika punktowali regularnie i przez wiele tygodni znajdowali się w czołówce tabeli. Jesienią Radomiak był nawet na podium, co wywoływało sensację w całym kraju.

Na boisku wyróżniali się piłkarze tacy jak Karol Angielski, który imponował skutecznością, czy Brazylijczyk Leandro Rossi – ikona klubu i ulubieniec kibiców. Drużyna grała ofensywnie, ambitnie i bez kompleksów, dzięki czemu zyskała sympatię również poza Radomiem. Ostatecznie sezon zakończył się spokojnym utrzymaniem, co było dużym sukcesem sportowym. Przed startem rozgrywek każdy przyjąłby siódmą lokatę z pocałowaniem ręki.

Gorsza forma i walka o stabilizację

Kolejny rok pokazał, że życie w Ekstraklasie bywa trudniejsze niż w euforycznym debiucie. W sezonie 2022/2023 drużyna grała nierówno. Po świetnych występach przychodziły serie porażek, które spychały Radomiaka w dolne rejony tabeli. W klubie doszło do zmian kadrowych, pojawiły się też roszady na ławce trenerskie – zwolnionego wcześniej Banasika zastąpił Mariusz Lewandowski, a następnie za stery chwycił Rumun Constantin Galca. Oczekiwania kibiców, rozbudzone wcześniejszymi sukcesami, zdawały się ciążyć piłkarzom. Ostatecznie Radomiak zdołał się utrzymać, był dziesiąty, ale zamiast sensacyjnych zwycięstw mówiono raczej o potrzebie stabilizacji.

W tle toczyły się rozmowy o nowym stadionie. Obecny obiekt, choć kultowy, nie spełniał już wymogów nowoczesnej piłki. Inwestycja w infrastrukturę ma być kluczowym krokiem w budowaniu pozycji Radomiaka jako klubu, który chce zostać w Ekstraklasie na stałe.

Problemów ciąg dalszy

To jednak nie jest zbyt łatwym zadaniem. Radomiak, którego wyniki możecie sprawdzić z pomocą: https://www.meczyki.pl/bukmacherzy/sts-kod-promocyjny/84, utrzymuje się w elicie, ale z dużym trudem. Włodarzom brakuje cierpliwości – Banasik poprowadził zespół w 141 meczach, Lewandowski w 35, Galca w 22. W miejsce Rumuna wskoczył Maciej Kędziorek, a następnie Bruno Baltazar, ale ich też pożegnano bardzo szybko – Polak wytrzymał 17 spotkań, natomiast Portugalczyk 21.

Radomiak w sezonie 2023/2024 był dopiero 15. i utrzymał się przewagą jednego punktu nad Ruchem Chorzów. W kolejnych rozgrywkach radomianie byli 12., w czym niewątpliwie pomogło zastąpienie Baltazara Joao Henriquesem, ale nie ulega wątpliwości, że zespół wciąż nie nawiązał do swej świetności za czasów końcówki kadencji Banasika. A przecież kibice liczą, że przy dalszej pracy nad organizacją i przy wsparciu miasta Radomiak nie będzie już traktowany jako chwilowy gość w Ekstraklasie, lecz jako solidny klub o ugruntowanej pozycji.